Dziczek postanowił chwilę porozmawiać z 20-letnim Jakubem Boberem, aby lepiej poznać źródła jego fascynacji piłką nożną, ale także porozmawiać o bardziej przyziemnych, a niekiedy trudnych sprawach.
Kuba, nie ukrywajmy, jesteś dość znaną postacią w lokalnym środowisku kibicowskim, szczególnie na trybunach stadionu, na którym swoje mecze rozgrywa I-ligowy Stomil. Powiedz, jak rozpoczęła się w ogóle Twoja przygoda z piłką nożną?
- Moje zainteresowanie piłką nożną zaczęło się od dziadka, który często w telewizji oglądał mecze. Wciągnęło mnie to bardzo. Pierwszy mecz, już na żywo, na olsztyńskim stadionie obejrzałem 7 marca 2015 roku kiedy mój przyjaciel Bartek z gimnazjum wygrał dwa bilety na mecz. Niemniej Stomilowi kibicuję już od 2006 roku.
- Można cię spotkać nie tylko na meczach Stomilu...
- Tak, uczestniczę także w spotkaniach ligowych innych lokalnych drużyn: szczypiornistów Warmii Energa, siatkarzy Indykpolu AZS, a także jestem na meczach futbolu amerykańskiego w Kortowie czy koszykówki. Czasami bywam także na meczach piłkarskiej Warmii. Uwielbiam oglądać polski sport, a w szczególności sporty zespołowe i samochodowe.
- Ostatnie miesiące są niezwykle ciężkie dla kibiców. Z powodu panującej pandemii i związanych z nią obostrzeń nie mogą oni śledzić poczynań swoich pupili na stadionach, a pozostaje głównie ekran telewizora. Ty jednak zawsze chcesz być blisko wydarzeń sportowych, a szczególnie meczów Stomilu. I znalazłeś na to sposób: wynąjąłeś już po raz czwarty podnośnik...
- Cały pomysł z podnośnikiem na mecz Stomilu zaczął się 10 czerwca poprzedniego roku. Przeglądam sobie Facebooka i widzę nagłówek w jednym z portali sportowych: "Kibic obejrzał mecz z podnośnika". Następnego dnia, w... Boże Ciało, pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy było "chwytaj za telefon i wynajmuj podnośnik" (najbliższy mecz Stomilu miał mieć miejsce już za trzy dni; rywalem Chojniczanka Chojnice - dop. red). Zainspirował mnie do tego zagorzały kibic Śląska Wrocław, pan Tomasz Żołkiewicz, który na mecz swojej drużyny z Wisłą Płock, wynajął właśnie podnośnik koszowy. Ale powiem tak: gdyby nie pan Tomasz, prędzej czy później i tak bym na to jakoś wpadł znając moją pomysłowość. Wziąłem zatem za telefon i obdzwoniłem ponad 20 firm. Wiele z nich mnie wyśmiało. Kilka firm miało również do mnie pretensje, że "po co dzwonię w dzień wolny od pracy i nie daję im odpocząć". Tylko dwie firmy były mi skłonne pomóc. Oczywiście wybrałem ofertę tańszą. Okazało się, że za niższą kwotę miałem podnośnik wyższy o dwa metry. Następnie, kolejnego dnia, "na spontanie" pojechałem do Cezalu (właściciel terenu na którym kibic chciał postawić podnośnik - dop. red) by poprosić o pozwolenie. Dokładnie opowiedziałem o moim zamierzeniu, pokazałem również przykład z Płocka. Na szczęście spotkałem na swojej drodze głównego prezesa firmy, pana Andrzeja, który mi ten plac udostępnił.
Czytaj również: Niesamowite! 19-letni kibic Stomilu wynajął dźwig aby obejrzeć na żywo mecz swoich pupili [ZDJĘCIA, WIDEO]
- Portal olsztyn.com.pl również pisał o Twoim "debiucie" z podnośnikiem. A jakie były komentarze kibiców, znajomych?
- Reakcje były i pozytywne, i negatywne. W sieci pojawiło się sporo hejtu względem mojej osoby i kolegi, z którym oglądaliśmy mecze. Pisali m.in. że "dwa grubasy na podnośniku", czy też "czemu wydaję z ZUS-u pieniądze na takie rzeczy". Trochę w tym prawdy, ale chciałbym zaznaczyć, iż składaliśmy się razem na wynajęcie podnośnika. Wielu ludzi twierdziło również, że to jest błazenada. Uwag od kibiców-hejterów nie biorę jednak tak mocno do siebie. Może hejtują, bo zazdroszczą? Oczywiście wielu kibiców chwaliło moje działania. Zdaję sobie sprawę, że jeżeli ktoś coś robi, to zawsze znajdzie się na to jakiś hejt, ale ja się go nie boję. Po ostatnim meczu, który obejrzałem z podnośnika wraz z przyjaciółką, ktoś straszył nas nawet, że mnie i ją pozwie do sądu za to, że nie było między nami 1,5-metra odległości.
Czytaj również: Zrobią to ponownie! Wynajmą podnośnik, aby obejrzeć mecz Stomilu
- Dziczek słyszał, że odezwała się do Ciebie telewizja Polsat, która chyba nie była zbyt zadowolona, że "transmitujesz" z dalszej odległości mecze na Facebooku, do których oni mają zakupione prawa...
- Telewizja Polsat jak się dowiedziała, że robię "live" na podnośniku z meczów Stomilu wysłała do mnie maila i kulturalnie poprosiła, abym najlepiej takich relacji na żywo już nie robił. Jeżeli jednak bym chciał zrobić "live" to aby podczas takiej relacji nie było zbyt wiele osób.
Czytaj również: Kibice chcą wrócić na trybuny. W Olsztynie wywiesili transparent na stadionie [ZDJĘCIA]
- Powiedz coś proszę o ostatnim meczu, który oglądałeś z podnośnika. Po raz pierwszy Dziczek widział obok Ciebie płeć piękną...
- Na ostatni mecz Stomilu zaprosiłem na podnośnik moją koleżankę z Malborka, 21-letnią Patrycję. Nie trzeba było ją zbytnio do tego namawiać. To jest bardzo sympatyczna i odważna osoba. Lubi nowe doświadczenia, trochę adrenaliny, nowe przygody. Mój kolega, Adrian, był na kwarantannie, więc nie mógł ze mną obejrzeć spotkania Stomilu z podnośnika, więc pomyślałem, że napiszę do mojej przyjaciółki, którą poznałem w internecie na facebookowej grupie o skokach narciarskich. Po meczu powiedziała mi, że oglądanie spotkania z takiej lokalizacji było dla niej niezwykłym przeżyciem!
- Podobno Twoje plany sięgają już coraz wyżej. Był podnośnik na meczach Stomilu, a teraz chciałeś obejrzeć finał Ligi Europy. Oczywiście z podnośnika. Założyłeś nawet zbiórkę funduszy na ten cel...
- Podnośnik, aby obejrzeć mecz na żywo w dobie pandemii, chciałem wynająć również na finał Ligi Europy w Gdańsku (26 maja 2021 roku - dop. red). Założyłem z tej okazji nawet zbiórkę na Facebooku, bo jednak koszty nie są małe. Pieniążki, które uzbierałem od ludzi to około 200 zł. Chciałbym jednak powiedzieć, że do zbiórki dołożył się sam... prezes Stomilu, Michał Brański, który przelał 1000 zł! Z tego miejsca chciałbym panu Michałowi bardzo za to podziękować. Zmienił się jednak trochę plan, a mianowicie chciałbym wynająć podnośnik by obejrzeć mecz reprezentacji Polski z Andorą w Warszawie, które to będzie spotkaniem eliminacji mistrzostw świata 2022 (28 marca, godz. 20:45 - dop. red).
Czytaj również: Takich kibiców Stomil potrzebuje. Kolejny raz dopingował swoich pupili z podnośnika dźwigowego [ZDJĘCIA]
- Jakubie, wielu Cię zna od, powiedzmy to, strony kibicowskiej, ale co możesz powiedzieć o sobie. Kim jest Jakub Bober?
- Urodziłem się w Olsztynie, mam 20 lat. Uczę się w szkole specjalnej przy alei Piłsudskiego jako pomocnik obsługi hotelowej. Poza sportem uwielbiam muzykę disco-polo, dance oraz pop. Lubię spędzać czas ze znajomymi. Jestem osobą towarzyską, nie jestem typem samotnika. W czerwcu czekają mnie egzaminy: teoretyczny i praktyczny. Następnie dalej planuję się uczyć przez przynajmniej rok czy dwa. Oczywiście chciałbym także znaleźć dziewczynę, bowiem samotność dla nikogo nie jest fajna. W dalszej perspektywie chciałbym mieć pracę w hotelu, chociaż nie ukrywam, iż moim marzeniem jest związać się ze światem sportu jako choćby dziennikarz. Wprawdzie mam świadomość o swojej lekkiej niepełnosprawności to chciałbym spełniać swoje marzenia. Obecnie, jak zapewne sam Dziczek widział, próbuję amatorsko komentować mecze piłkarskie. Jakiś czas temu udało mi się współkomentować mecz Stomilu dla jednego z lokalnych portali. Na koniec powiem szczerze, że moim celem jest również schudnięcie, bowiem troszeczkę się przytyło w dobie pandemii...
Komentarze (16)
Dodaj swój komentarz